Tonari no Yōkai-san – odcinek 6

© noho・イースト・プレス/「となりの妖怪さん」製作委員会

Mimo że (dosłownie) wstrząsający wymiarami zwrot akcji z zeszłego tygodnia zakończył się szokująco szybko pod koniec, w sercu Yuri wciąż pozostawało wiele bólu z powodu rozłamu w jej rodzinie. Jak się okazuje, nawet zamiana miejsc z całkowicie ludzkim sobowtórem z innej rzeczywistości zastępuje staromodną, ​​dobrą rozmowę twarzą w twarz z Tatą. To pokazuje, że w głębi duszy nawet zmiennokształtni Bakgitsune są tak samo ludzcy jak reszta z nas

Teraz będę z wami szczery: choć nadal podobał mi się ten rozdział Tonari no Yōkai-san, w „Odcinku 06” po raz pierwszy serial grozi, że stanie się, cóż, trochę nudny. Nie zrozumcie mnie źle, cieszę się, że Yuri ponownie łączy się ze swoim bratem Tsubakim, próbuje pogodzić się z tatą i ostatecznie znaleźć pocieszenie w swoich bliskich w Fuchigamori – to jest urocze. Tyle, że bardzo stłumiona i powściągliwa atmosfera części opowieści Yuriego z tego tygodnia jest po prostu trochę zbyt stonowana, jak na mój gust. Konflikt Yuri z rodzicami nie tworzy zbyt wciągającego dramatu. Jest też na tyle napięty, że opowieść nie może funkcjonować jako bardziej przemyślana opowieść o okruchach życia. Jak powiedziałem, to był nadal solidny odcinek, ale daleko mu do mojej ulubionej rzeczy, jaką Tonari no Yōkai-san ma do zaoferowania.

Myślę, że kolejnym powodem, dla którego historia Yuriego nie jest do końca trafiona, jest to, że sama w sobie nie przyciąga uwagi na tyle, aby zapewnić całe dwadzieścia minut czasu trwania. Mimo to inne wątki odcinka nie powalają domu intrygą. Buchio jest jak zawsze doskonały, choć spóźniona nagroda w postaci zdobycia prawa jazdy to niewiele więcej niż słodka refleksja. Mutsumi i Jiro spędzają razem więcej czasu u Jiro…

Autor